Inicjacja
seksualna
- rodzice


Większość rodziców z przerażeniem myśli o inicjacji seksualnej swoich dzieci. Pytani o to, czego się boją, odpowiadają najczęściej, że zastanawia ich to, czy ich córki i synowie są w stanie poradzić sobie z emocjami związanymi z tak dużą intymnością i czy potrafią uniknąć przykrych konsekwencji współżycia, takich jak choroby i nieplanowana ciąża. 


Swoje obawy przekazują dzieciom, więc te zdecydowanie wolą nie zawracać głowy rodzicom i pierwsze kontakty seksualne przeżywają w tajemnicy, z dala od opiekunów. Młodzież sprawia wrażenie, jakby chroniła rodziców. Często można usłyszeć: „im mniej mówię, tym mniej oni się martwią, im mniej się martwią, tym mniej mi zabraniają”.

Rodzice zazwyczaj kategorycznie wiedzą, co jest dobre i złe, czego potrzebują, a czego nie potrzebują ich dzieci, jednak w kwestii seksualności, niewiele mają do powiedzenia. Badania pokazują, że ok. 95% nastolatków, którzy rozpoczęli współżycie do 18 roku życia, nie powiedziało o tym fakcie swoim rodzicom, jednocześnie ok. 40% z nich twierdzi, że rodzice się domyślają, 40% że na pewno tego nie podejrzewają. Średni wiek inicjacji seksualnej w Polsce to ok. 17 lat dla chłopców i niespełna 18 lat dla dziewczyn; aktywnych seksualnie jest od kilkunastu do ok. dwudziestu procent 15-latków i 15-latek. Młodzież uprawia seks zupełnie niezależnie od tego, czy chcieliby tego ich rodzice.

Czy rozmawiać z dzieckiem o „pierwszym razie”?

Oczywiście. Rozmowy takie powinny mieć miejsce odpowiednio wcześnie i być dostosowane do wieku, odpowiadając tym samym na bieżące potrzeby dziecka dotyczące seksualności, higieny oraz wiedzy o relacjach. Gdy mamy wrażenie, że nasze dzieci szykują się do rozpoczęcia aktywności seksualnej bez rozmowy z nami, warto takową zainicjować lub zaproponować skorzystanie z pomocy ekspertów.

Co może zrobić rodzic, żeby w sposób niezakłócający relacje i stosunkowo komfortowo wesprzeć bezpieczną seksualność swojego dziecka?

  1. Zrozumieć, że aktywność seksualna jest intymna. Jeżeli Wasze dzieci nie opowiadają Wam o niej to nie dlatego, że kłamią, ale dlatego, że o tym się rozmawia z partnerem – nie mamą. Najgorszym, co można zrobić, jest opowiadanie o seksualności dziecka z innymi osobami – znajomymi swoimi lub dziecka, dziadkami, nauczycielami. Z całą pewnością nie chcielibyśmy, aby nasza seksualność stała się tematem takich rozmów – podobnie nie życzyłyby sobie tego nasze dzieci. Szanując granice intymności, zyskujemy ponadto zaufanie, które w przyszłości może się okazać bezcenne.
  2. Zamiast pytać, lepiej mówić, że jest się gotowym na rozmowę. Z kim? Kiedy? Jak? Po co? To pytania nadające się na przesłuchanie, nie na rozmowę o seksualności. Można powiedzieć:
      • Czy jest coś, o co chciałabyś zapytać?
      • Może chciałabyś, żebym poszła z Tobą do lekarza?
      • Gdyby coś Cię niepokoiło, możesz mnie zapytać, jeżeli nie będę wiedzieć, to pomyślimy kto mógłby nam pomóc…

            To słowa znacznie bardziej zachęcające do zwierzeń. 

  1. Tworzyć wokół siebie „koalicję pomocową”. Mówić i rozmawiać o tym, że lekarze i psychologowie mogą być pomocni w trudnych sytuacjach i nie ograniczać dziecku dostępu do nich. Warto pamiętać, że dziecko ma prawo do tajemnicy ze specjalistą i że ten ma obowiązek poinformować nas, gdyby z naszym dzieckiem działo się coś niepokojącego.
  2. Zostawić u lekarza profilaktyczną zgodę na zastosowanie antykoncepcji. Córka może nie chcieć iść do lekarza z nami, a w informacji: „To jest dobry lekarz, zostawiłam u niego zgodę na przepisanie Ci antykoncepcji, gdy będzie Ci ona potrzebna możesz do niego pójść” zawarte jest zaufanie, pomoc i szacunek do dorastającego dziecka.
  3. Pomagać w kryzysach. Gdy przychodzi do rodzica zrozpaczona nastoletnia córka i mówi o wpadce, pomóc jej szybko znaleźć lekarza, który wypisze antykoncepcję po za zgodą rodziców. Czas na poważne rozmowy, moralizowanie i ustalenie bezpiecznej antykoncepcji na przyszłość będzie później. Na razie macie 72 godziny.

 

Więcej na ten temat w książce „Kochaj i rozmawiaj”…

 „Jeżeli w ogrodzie naszego domu wybudujemy dom, możemy wokół niego postawić siatkę, wybudować płot, nawet otoczyć go grubym i wysokim murem. Ale jeżeli wiemy, że nasze dzieci i tak znajdą drogę do tego basenu, to powinniśmy nauczyć je pływać”!