Orgazm


Wśród praw zapisanych w Powszechnej Deklaracji Praw Seksualnych WHO (podpisanej również przez Polskę w 2002 roku), znajduje się prawo do „przyjemności seksualnej”. W dokumencie Światowej Organizacji Zdrowia czytamy, że jest przyjemność seksualna jest źródłem fizycznego, psychologicznego, intelektualnego i duchowego dobrostanu”. Jednak społeczeństwo i nauka dopiero od niedawna dają kobietom prawo do radosnego przeżywania swojej seksualności i oczekiwania spełnienia seksualnego i zaspokojenia popędu podczas kontaktu seksualnego.

Dla historycznego przykładu warto przytoczyć poglądy Zygmunta Freuda i wielu innych lekarzy i naukowców z przełomu XIX i XX wieku.

Freud, znany dziś jako wybitny twórca psychoanalizy, ponad 100 lat temu wprowadził podział na orgazm łechtaczkowy i pochwowy. Twierdził on, że orgazm, który jest wynikiem stymulacji łechtaczki jest niedojrzały, dziecinny i występuje u kobiet z zaburzeniami w relacjach damsko-męskich, niedojrzałych do pełnej ekspresji seksualności. Porównywał on kobiety te do dziewczynek odkrywających przyjemność podczas dziecięcej masturbacji i zachęcał do psychoanalizy J Pisał, że to orgazm „pochwowy” doświadczany w wyniku ruchów frykcyjnych jest świadectwem zdrowia i dojrzałości.

Dziś postrzegamy poglądy Freuda dotyczące kobiecego orgazmu jako groteskowe. Seksuolodzy są zgodni – orgazm jest jeden, różne są tylko drogi osiągania go. Nie wartościujemy dziś różnych jego postaci, uznajemy prawo do swobodnej ekspresji seksualnej i czerpania z niej przyjemności, niezależnie od dróg stymulacji prowadzących do jego osiągnięcia.

 


Wśród praw zapisanych w Powszechnej Deklaracji Praw Seksualnych WHO (podpisanej również przez Polskę w 2002 roku), znajduje się prawo do „przyjemności seksualnej”. W dokumencie Światowej Organizacji Zdrowia czytamy, że jest przyjemność seksualna jest źródłem fizycznego, psychologicznego, intelektualnego i duchowego dobrostanu”. Jednak społeczeństwo i nauka dopiero od niedawna dają kobietom prawo do radosnego przeżywania swojej seksualności i oczekiwania spełnienia seksualnego i zaspokojenia popędu podczas kontaktu seksualnego.

Dla historycznego przykładu warto przytoczyć poglądy Zygmunta Freuda i wielu innych lekarzy i naukowców z przełomu XIX i XX wieku.

Freud, znany dziś jako wybitny twórca psychoanalizy, ponad 100 lat temu wprowadził podział na orgazm łechtaczkowy i pochwowy. Twierdził on, że orgazm, który jest wynikiem stymulacji łechtaczki jest niedojrzały, dziecinny i występuje u kobiet z zaburzeniami w relacjach damsko-męskich, niedojrzałych do pełnej ekspresji seksualności. Porównywał on kobiety te do dziewczynek odkrywających przyjemność podczas dziecięcej masturbacji i zachęcał do psychoanalizy J Pisał, że to orgazm „pochwowy” doświadczany w wyniku ruchów frykcyjnych jest świadectwem zdrowia i dojrzałości.

Dziś postrzegamy poglądy Freuda dotyczące kobiecego orgazmu jako groteskowe. Seksuolodzy są zgodni – orgazm jest jeden, różne są tylko drogi osiągania go. Nie wartościujemy dziś różnych jego postaci, uznajemy prawo do swobodnej ekspresji seksualnej i czerpania z niej przyjemności, niezależnie od dróg stymulacji prowadzących do jego osiągnięcia.

 


Skomentuj