Afrodyzjaki


Truskawki, awokado, wyciąg z hiszpańskiej muchy, szparagi, krwisty befsztyk, czekolada i pszczele mleczko… Co mają ze sobą wspólnego te substancje? Wszystkie można znaleźć na rozmaitych listach afrodyzjaków – substancji, które poprawiają rzekomo jakość życia seksualnego.


Truskawki, awokado, wyciąg z hiszpańskiej muchy, szparagi, krwisty befsztyk, czekolada i pszczele mleczko… Co mają ze sobą wspólnego te substancje? Wszystkie można znaleźć na rozmaitych listach afrodyzjaków – substancji, które poprawiają rzekomo jakość życia seksualnego.

 

Już w średniowieczu wierzono, że czarownice potrafią przygotować odpowiedni wyciąg (najczęściej z żywicy drzew, jąder zwierząt i męskich włosów), który, działając poprzez czar, spowoduje, że zainteresuje się kobietą wybrany przez nią mężczyzna. Kobiety wywary te wcierały w skórę, myły nimi włosy, również piły. Niektóre panie sądziły także, że skuteczne zainteresowanie męża można uzyskać, wkładając do pochwy żywą rybę, a następnie przygotowując ją mężowi na obiad! Dzisiejsze metody na pozyskiwanie feromonów i afrodyzjaków są zdecydowanie mniej drastyczne, niemniej jednak równie nienaukowe.

 

Psychologowie i lekarze są w stanie naukowym językiem opisać mechanizm, w myśl którego jeżeli bardzo w coś wierzymy, okaże się to skuteczne. Nazywają to efektem placebo. Afrodyzjaki i feromony to właśnie placebo – środki te nie mają zapewne wielkiego wpływu na nasze życie seksualne. Ponieważ jednak z pokolenia na pokolenie przekazywane są mity o ich cudownej mocy – zaczęliśmy wierzyć, że poprawiają one potencję, erekcję, wydłużają stosunek, zmniejszają doznania bólowe, potęgują orgazm.

 

Warto jednak pamiętać, że działanie afrodyzjaków związane jest z ich magiczną mocą – niewyjaśnioną, nieudokumentowaną, niezbadaną. Nawet johimbina – zalecana przez wielu seksuologów do leczenia dysfunkcji seksualnych, nie została nigdy uznana za środek leczniczy w badaniach naukowych. Pomimo tego, krople z tym alkaloidem są dostępne na wielu rynkach i zalecane jako zwiększające dopływ krwi w obrębie miednicy małej – a więc łagodzące ból i zwiększające doznania. Zapewne, jeżeli ktoś uwierzy w jej magiczną moc, doświadczy jej nieudokumentowanego efektu.

 

Zadziała to, w co uwierzymy, że zadziała. Szukajmy więc własnych afrodyzjaków. Niektórzy mówią, że najlepszymi są naturalne endorfiny – wydzielające się w organizmie podczas przytulania, głaskania, całowania. A szparagi i truskawki – nawet jeżeli nie mają erotycznej mocy, są zdrowe i smaczne, mogą pomóc przy romantycznej kolacji. Oczywiście, smarowanie skóry miodem, posypywanie pszenicą, mielenie jej w młynku (koniecznie zgodnie z ruchem wskazówek zegara!) a następnie upieczenie z niej chleba i podanie go do sałatki – też nie zaszkodzi; a nasze babki wierzyły, że pomoże w łóżku.

Na bardzo długich listach afrodyzjaków, nazywanych dawniej romantycznie „lubczykami”, znaleźć można również: popiół ze spalonych orzechów laskowych, trufle, małże czy kardamon…


Skomentuj