Proces rozumienia swojej orientacji seksualnej


Osoby homoseksualne nie wybierają swojej orientacji. Większość z nich, gdy po raz pierwszy zaczyna odkrywać swoje preferencje dotyczące płci partnera, wolałaby nie odczuwać pożądania do osób tej samej płci. 


Osoby homoseksualne nie wybierają swojej orientacji. Większość z nich, gdy po raz pierwszy zaczyna odkrywać swoje preferencje dotyczące płci partnera, wolałaby nie odczuwać pożądania do osób tej samej płci. Wynika to głównie z niechęci i obawy przed byciem odmiennym, krytykowanym i lękiem przed byciem odrzuconym przez najbliższych i społeczeństwo. Zdając sobie sprawę z tego, że człowiek będzie należeć do mniejszości (w naszym społeczeństwie - często nieakceptowanej mniejszości), osoby homoseksualne przygotowują się na trudniejsze życie, mają mniej znane perspektywy i często - znacznie więcej ograniczeń.

Aby osoba heteroseksualna mogła uzmysłowić sobie, jak trudno żyje się osobom homoseksualnym, warto, żeby wyobraziła sobie, że normą statystyczną jest homoseksualizm. Osobom heteroseksualnym byłoby bardzo trudno zdecydować się na publiczne okazywanie jakiejkolwiek czułości w miejscach publicznych, w mediach słyszałyby ciągłe dyskusje o tym czy należą im się wszystkie prawa oraz czy są normalni, czuliby brak akceptacji ze strony rodziny i społeczeństwa, jednocześnie czując, że nie mają wpływu na swoje preferencje. O naszym społeczeństwie mówi się, że jest „heteronormatywne” – normą społecznie akceptowaną jest heteroseksualność, a wszystko co odmienne, poza tę normę wykracza; silna heteronormatywność bardzo pogarsza jakość życia mniejszości seksualnych. 

Seksuolodzy próbują opisywać fazy, w których osoby homoseksualne dochodzą do akceptacji swojej orientacji. Pierwszą z nich nazywają fazą "uwrażliwienia". Zazwyczaj pojawia się ona w okresie dorastania, gdy młody człowiek zaczyna odczuwać popęd seksualny. Zaczyna wówczas rozumieć, że nie odczuwa typowego zainteresowania osobami płci przeciwnej, a czuje większą sympatię do osób tej samej płci. Czasem sympatii tej towarzyszą też fantazje erotyczne i chęć stworzenia bliżej relacji. Nierzadko młodzi ludzie próbują wówczas na siłę tworzyć związki heteroseksualne, żeby przekonać samych siebie, że są w stanie być szczęśliwi w społecznie oczekiwanej relacji.

Niestety faza ta zazwyczaj przechodzi w stan nazywany "ego-dystonią" - niechęcią do własnej orientacji, odrzucaniu tego elementu osobowości. Młodzi ludzie mogą czuć, że nie lubią siebie, mieć żal, że natura obdarowała ich niesprawiedliwie, odbierając w ich mniemaniu szansę na szczęśliwe życie. Często o swojej orientacji myślą wówczas jak o chorobie, której chcieliby się pozbyć. Czasami mają wrażenie, że stan ten przeminie, że jest chwilowym eksperymentem okresu wczesnej młodości. Najczęściej pragną utrzymać tę informację o sobie w tajemnicy, bardzo obawiając się reakcji otoczenia, również najbliższej rodziny. Życie jawi im się w ciemnych barwach, większość lęków dotyczy odrzucenia, wyśmiania, poniżania. Bardzo często publicznie deklarują swoją niechęć do homoseksualności, biorą udział w dyskusjach przeciwników akceptacji mniejszości seksualnych. Zjawisko to nazywane jest „zinternalizowaną homofobią” – niechęcią do homoseksualizmu skierowaną również na samego siebie.

Po pewnym czasie, sytuacja zaczyna się stopniowo stabilizować, człowiek zaczyna rozumieć, że nie ma możliwości zmiany swojej orientacji i zaczyna eksperymentować ze swoją ekspresją homoseksualną – próbuje znaleźć inne osoby homoseksualne, z którymi mógłby porozmawiać o swoich wątpliwościach, nawiązuje pierwsze relacje romantyczne i seksualne. Jeżeli nie potrafimy czegoś zmienić, uczymy się to akceptować – jest to zjawisko dość często opisywane w psychologii i dotyczy również początków akceptowania swojej orientacji seksualnej. W fazie tej pojawia się również potrzeba uporządkowania wiedzy innych ludzi o homoseksualnych preferencjach i dochodzi do tzw. „coming outu” – ujawnienia homoseksualnej orientacji. Najczęściej dowiadują się o tym stopniowo kolejne osoby, zaczynając od takich, które są najbardziej tolerancyjne, kończąc na tych, których reakcji najbardziej się obawiamy. Czasami najtrudniej powiedzieć o tym rodzicom – najbardziej boimy się ich reakcji, ich oceny i ewentualnego odrzucenia. Niestety w Polsce nadal bardzo często rodzice nie znajdują zrozumienia dla swoich homoseksualnych dzieci, co nie oznacza, że nie ma i takich, którzy potrafią pozytywnie zaskoczyć i wykazać się ogromnym wsparciem i akceptacją. 

Warto pamiętać o tym, że samopoczucie osób homoseksualnych w dużej mierze zależy od tego jak tolerancyjne i akceptujące będzie ich najbliższe otoczenie i społeczeństwo w którym żyją. Jeżeli takie osoby są wśród nas, ich poczucie własnej wartości w dużym stopniu zależne będzie więc od nas. 


Skomentuj


Komentarze

User cezary.sontag@gmail.com pisze:

Jestem dojrzałym mężczyzną i okres głupiego uśmieszku na widok "pedała"czy"lesby"mam już za sobą.Uważam,że jestem tolerancyjny i uważam,że każdy ma prawo do szczęścia.Osoby o innej orientacji seksualnej też.Niestety Nasze Społeczeństwo nie potrafi zaakceptować inności.Nie wiem w jakim tkwimy czasookresie ludzkości.Dzieła Platona wskazują,że już Sokrates był "gejem".Ale o czym tu się rozwodzić.Najgorszymi "homofobami"są Ci z tzw.Kościoła RzymKa.Osoby o innej orientacji seksualnej chcieliby leczyć a nie dostrzegają tego,że terapi sami potrzebująnie ,gdyż ich myślenie jest chore.No nic.Na tym kończę wykład!Do wszystkiego trzeba dorosnąć,a KatoPolacy są jeszcze daleko w mrokach "czarnodup..".Myślę,że oświecenie nastąpi w bólach rodzenia.A to już się zaczęło i nieda się tego cofnąć."Pozdro"dla wszystkich "GEJÓW".