Test plam atramentowych Rorschacha


Gdybyśmy w pochmurny dzień poszli ze znajomym oglądać obłoki na niebie, moglibyśmy wykonać pewien psychologiczny eksperyment. Poproszenie różnych osób o powiedzenie nam co widzą w poszczególnych kumulusach - jakie postaci lub sytuacje rysują się w ich wyobraźni podczas oglądania różnokształtnych chmur, usłyszelibyśmy zapewne tyle fantazji, ile osób przyglądałoby się niebu.


Gdybyśmy w pochmurny dzień poszli ze znajomym oglądać obłoki na niebie, moglibyśmy wykonać pewien psychologiczny eksperyment. Poproszenie różnych osób o powiedzenie nam co widzą w poszczególnych kumulusach - jakie postaci lub sytuacje rysują się w ich wyobraźni podczas oglądania różnokształtnych chmur, usłyszelibyśmy zapewne tyle fantazji, ile osób przyglądałoby się niebu. Każdy najpewniej widziałby w obłokach co innego, zapewne dlatego, że wolne skojarzenia są bardzo indywidualnie zróżnicowane, zależą od naszych aktualnych rozterek, fantazji, potrzeb i lęków.

Mechanizm ten nazywany jest w psychologii projekcją - przypisywaniem materiałowi wieloznaczenemu indywidualnego znaczenia, a od ponad stu lat wykorzystywany jest również w diagnozie psychologicznej.

Pionierem metody nazywanej „testami projekcyjnymi” był Herman Rorschach - szwajcarski psychiatra i psychoanalityk, choć niektórzy twierdzą, że jego badania nad słynnymi plamami atramentowymi były wynikiem zainteresowania pracami naukowymi Szymona Hensa - amerykańskiego lekarza polskiego pochodzenia (ukończył podstawową edukację w Polsce, a później rozpoczął studia za granicą), który jako pierwszy zaproponował wykorzystanie atramentowych plam w diagnostyce psychiatrycznej.

We współczesnej wersji Testu Plam Atramentowych Rorschacha stosuje się 10 plam, z których część to plamy czarno-białe, a część kolorowe. Podstawowym założeniem testu jest fakt zróżnicowanego reagowania przez różne osoby na te same plamy. Część psychologów wierzy, że na podstawie interpretacji uczuć i skojarzeń osób badanych można badać ludzką nieświadomość, skrywane cechy charakteru. Sam Rorschach twierdził, że odpowiedzi pacjentów pomagały mu również badać i wyciągać wnioski o intelekcie, relacjach rodzinnych, temperamencie i charakterze swoich pacjentów. Osoby badane, którym pokazywane są plamy Rorschach i które proszone są aby powiedziały co na nich widzą, odpowiadają przeróżne historie. Niektórzy widzą na nich żywe lub martwe zwierzęta, inni ludzi rozmawiających lub bawiących się ze sobą, jeszcze inni – odwołują się do konkretnych sytuacji, których byli świadkami, niemało ma również skojarzenia seksualne (mężczyźni często widzą macicę lub pochwę) lub agresywne (zdarzają się odpowiedzi związane z krwią, uszkodzeniami ciała).

Współczesna psychologia ma jednak dość krytyczny stosunek do tego narzędzia. Wynika to przede wszystkim z barku klucza do obliczania i interpretacji wyników. Bardzo trudno, a czasem wręcz nie możliwe jest stwierdzenie, które odpowiedzi pacjentów mieszczą się w granicach normy, a które mogłyby świadczyć o konkretnych zaburzeniach lub dysfunkcjonalnych postawach czy pragnieniach. Ponadto, ze względu na fakt, że interpretacji dokonuje diagnosta – pojawia się dodatkowe ryzyko nadinterpretacji wyniku. Może on kierować się swoimi skojarzeniami na temat skojarzeń pacjenta J

Z całą pewnością, zabawa w swobodne skojarzenia może być przyjemną rozrywką, sposobem na wzajemne poznawanie się, zastanawianie nad "osobowością" bawiących się osób. Ze względu na brak spełnienia warunków stawianych dziś testom psychologicznym, nie może być jednak metodą diagnostyczną, na podstawie której podejmuje się decyzje o leczeniu, samopoczuciu i życiu pacjentów.


Skomentuj